Bez tytułu

III NieKongres Animatorów Kultury w Poznaniu 9-11 kwietnia 2018 roku

W imieniu Forum Kraków, Miasta Poznania i Centrum Kultury Zamek jest nam niezmiernie miło zaprosić na III NieKongres Animatorów [...]

XXXFK

Stanowisko w sprawie kwestii wymagających wykładni przepisów prawa przez MKiDN w związku z poprawieniem funkcjonowania domów, ośrodków i centrów kultury w Polsce

Forum Kraków 24 stycznia 2017 roku przyjęło Stanowisko w sprawie zmiany Ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności [...]

33898237000_eef55dce31_k

XXXI Spotkanie Forum Kraków. Samorządowe polityki kulturalne

Trzydzieste pierwsze spotkanie Forum Kraków odbyło się w Małopolskim Instytucie Kultury w Krakowie w dniach 25-26 kwietnia 2017 [...]

Animatorzy – naganiacze i zabawiacze czy terapeuci i społecznicy? Relacja z NieKongresu Animatorów Kultury

30/03/2014 · Autor: Piotr Knaś

NieKongres Animatorów Kultury zakończył się w piątek 28 marca 2014 w Warszawie. Właściwie przez organizatorów został on oficjalnie niezakończony ponieważ zarówno uczestnicy, jak i partnerzy wydarzenia wyrazili chęć dalszej pracy:

  • Mają być kontynuowane spotkania rady programowej i moderatorów grup roboczych poświęcone animatorom i animacji kulturowej.
  • Przy MKiDN ma powstać Zespół ds. Animacji Kultury (w którego pracach będą uczestniczyć reprezentanci środowiska), partner do rozmów o programach dotacyjnych i rozwojowych oraz zmianach systemowych.
  • Narodowe Centrum Kultury chce doprowadzić do całościowego podsumowania prac kongresowych, jego ewaluacji oraz przygotowania materiałów kongresowych (prawdopodobnie w formie publikacji). Ważną częścią tych prac będą konsultacje i debaty dotyczące rekomendacji – wspólnego stanowiska animatorów kultury.

NieKongres (34)

NieKongres to były trzy intensywne dni pełne rozmów i sporów. Rozmawiali ze sobą animatorzy z instytucji kultury, z organizacji pozarządowych, z uczelni, freelancerzy i ci którzy umieszczali się totalnie „poza systemem” lub w ramach ruchu społecznikowskiego. Mówili różnymi językami i w różnych paradygmatach, powoływali się na tradycje środowiskowe, umieszczali się w różnorodnych nurtach animacyjnych (trzy były szczególnie obecne: nurt etnograficzno-antropologiczny, nurt artystyczny, nurt animacji społeczno-kulturowej), często sięgali do swoich doświadczeń i biografii animacyjnych – samodzielnych i wyjątkowych konstrukcji.

Jedni uczestnicy szukali dróg porozumienia, aby nie pozbawiać się wpływu na rozwiązania systemowe (zawód animator, animacja jako usługa/ zadanie publiczne, współpraca i reprezentacja środowiskowa, system wsparcia zawodowego). Kolejni debatowali o różnych obliczach animacji, o tradycji animacyjnej, o zagrożeniach płynących z uzawodowienia i działań zmierzających do „parametryzacji” animacji czy uczynienia z niej usługi społecznej, spora grupa mówiła o animacji jako dziedzinie buntowniczej czy pozasystemowej lub, że powinna ona pozostać społecznikowska. Jeszcze inni uczestnicy spotkania dzielili się inspiracjami, pokazywali sobie wzajemnie własne działania i projekty animacyjne, uczestniczyli w warsztatach rozwijających kompetencje i zaopatrujących w narzędzia pracy. Były to najbardziej wybijające się trzy postawy wobec Niekongresu – prosystemowa, pozasystemowa, użytkowa (grupy te oczywiście ilościowo były różnorodne, a w czasie kongresu zdarzały się apostazje).

Debatę niekongresową można podsumować parafrazując wypowiedź Piotra Kuczyńskiego (ekonomisty). Animator kultury to nie tylko zawód – to przede wszystkim charakter i sposób rozumowania (dodajmy też: skupienie na relacji ja – ty – my), dlatego prawdziwi animatorzy kultury nie ograniczają się tylko do swojej dziedziny. Można ich spotkać wszędzie tam, gdzie istnieje potrzeba odkrywania wewnętrznych potencjałów, pobudzania wrażliwości, rozwoju postaw twórczych, zmiany społecznej, budowania kompetencji kulturowych i społecznych, urelacyjniania społeczności lokalnych, upodmiotawiania środowisk i osób wykluczanych, interpretacji dziedzictwa kulturowego, stwarzania szans aktywnego uczestnictwa w kulturze, tworzenia kapitału społecznego i kreatywnego (próbowałem zanotować wszystkie potrzeby…).

Zawód „animator kultury” ma zatem swoją specyfikę. Chociaż wiąże się z „sektorem kultury” i takimi zawodami jak muzealnicy czy bibliotekarze (bo często przypisywany jest domom kultury) bardziej przypomina zawód twórcy bądź menadżera kultury – ponieważ nie łączy się z jednym typem instytucji, z jednym uznanym środowiskowo „zestawem kompetencji”, z jednym modelem działania. Zawód ten dopiero wybija się na niepodległość i szuka swojej tożsamości. Jego emancypacja jest odbiciem zmian społecznych i zmian w zakresie tworzenia polityk publicznych: zwiększenia wagi miękkich kapitałów, pojawienia się problematyki „community building” i „empowerment”, rozwoju edukacji kompetencyjnej i w ogóle nowych modeli edukacji, redefinicji znaczenia dziedzictwa kulturowego, czy wreszcie poszerzania pola kultury.

Z tego powodu wystąpienie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego było dla uczestników NieKongresu zaskoczeniem. Po pierwsze wypowiedział on zdanie Nie wierzę w animację kultury, wierzę w animatorów kultury. Jak je zrozumieć? Czy podobnie jak zdanie „nie wierzę w twórczość, wierzę w twórców” albo „nie wierzę w muzea, wierzę w muzealników”? Chyba nie. Raczej wskazał, że animacja kultury (i rozwiązania systemowe w tym zakresie) nie będzie priorytetem i nie stanie się filarem polityki kulturalnej państwa. Dobitniej świadczy o tym fakt, że będąc na spotkaniu animatorów kultury ani razu nie odwołał się do koncepcji kapitału społecznego (będącej podstawą dla obowiązującej strategii działania ministerstwa kultury). Po drugie wskazał animatorom kultury właściwie jedno zadanie, istotne z jego punktu widzenia: budowanie widowni poprzez edukację kulturalną. Mówiąc inaczej animatorzy mają kształcić kompetencje związane z odbiorem sztuki i twórczości, bo uczestnictwo w kulturze (wysokoartystycznej) jest równoznaczne z wyższym poziomem cywilizacyjnym, Ci którzy uczestniczą w kulturze, są w różnych wymiarach bogatsi powiedział. Wielu animatorów takie postawienie sprawy oburzyło.

Zdanie, że uczestnictwo w kulturze wzbogaca, raczej wszystkim animatorom kultury wyda się prawdziwe. Jednak oni rozumieją je o wiele szerzej niż tylko bywanie na koncertach, przedstawieniach czy spektaklach. Wielkim zadaniem dla animatorów kultury będzie udowodnienie, że rezultatem ich pracy jest wyższa jakość życia społecznego i większe szanse na osobiste „bogacenie się”. Maria Parczewska w jednej z publikacji przedkongresowej powiedziała że sprzyjać rozwojowi to sprawiać, by ludzie byli autonomiczni, samosterowni, niezależni, autentyczni, by byli po prostu szczęśliwi.

NieKongres Animatorów Kultury rozpoczął się od prezentacji prof. Marka Krajewskiego przygotowanej na podstawie m. in. projektu badawczego MIK-u Animacja/edukacja. Możliwości i ograniczenia edukacji i animacji kulturowej w Polsce. Partnerem merytorycznym kongresu było Forum Kraków.

Komentarze

  1. Piotr Knaś napisał:

    Nagrania z NieKongresu. Zapraszamy do oglądania zapisów debat.
    http://new.livestream.com/accounts/5300146/events/2815379

  2. Wojciech Szu napisał:

    Piotrze!
    Dzięki! Szacun!

  3. Piotr Knaś napisał:

    Film dokumentujący NieKongres Animatorów Kultury, który odbył się w dniach 26-28 marca 2014 roku w Warszawie w Forcie Sokolnickiego.

    https://www.youtube.com/watch?v=DOg3gDlG8rM&list=UUPus83mQVcn9uR9MF9nZtSQ

  4. Piotr Knaś napisał:

    Opinia Barbary Fatygi na temat NieKongresu przesłana NCK
    http://www.platformakultury.pl/dyskusja/viewtopic.php?id=366

    REFLEKSJA O NIEKONGRESIE W TRAKCIE JEGO TRWANIA
    Refleksja w tracie trwania wydarzenia ma to do siebie, iż pozbawiona jest siłą rzeczy dystansu. Nie są to zatem uwagi sine ira et studio. Pierwszą narzucającą mi się obserwacją jest starcie się podczas Niekongresu kilku żywiołów:
    – animatorów starszego i młodszego pokolenia: mamy tu bowiem do czynienia z ewidentną zmianą pokoleniową, manifestującą się zarówno w filozofii, jak i w formach działania. O ile filozofie działania budzą zainteresowanie, o tyle formy ich prezentacji z reguły – duży sprzeciw. Wielu młodych ludzi wykorzystało Niekongres do celów PR-owych. Nie ma w tym nic złego gdy promowali nowe sposoby myślenia o pracy animatora, nowe obszary działania, oryginalne rozwiązania; jednakże zbyt często towarzyszyła temu nachalna autoprezentacja własnej osoby powiązana z dość niesmaczną gloryfikacją własnych osiągnięć i dezawuowaniem cudzych; wzbudziło to uzasadniony niepokój starszej części uczestników o przyszłość pracy animacyjnej;
    – żywiołu autentycznej wymiany myśli, sporu i inspirowania się wzajemnie z taktyką zaprzeczającą znaną z dyskursu publicznego, która polega na NIEsłuchaniu rozmówcy, wyłapywaniu z jego wypowiedzi wyłącznie potknięć (autentycznych lub rzekomych) w celu zbudowania na tym własnej autoprezentacji; uważam to za powszechną chorobę dyskursu publicznego w Polsce, jest to więc cecha niespecyficzna niekongresowych dyskusji; co ciekawe i szczególnie niepokojące te modele dyskursu pojawiły się nie tylko na forum oficjalnym lecz również w kuluarach, gdzie zwykle dominuje żywioł swobodnej wymiany myśli; mogłoby to wskazywać – to piszę jako socjolog – na potężne, resentymentalne pokłady deficytów społecznego uznania
    – żywiołu wpisanej w animację niezależności i spontanicznej samoorganizacji z walcem quasi-biurokratycznej – niestety, dość nieporadnej, organizacji; symbolizowała je nazwa NIEKongres, która w pewnym momencie pojawiła się na głównym ekranie – nomen omen tuż przed wizytą Ministra – z obciętym NIE; żywioł objawił się już w procesie rejestracyjnym; organizacja w konieczności odrzucenia przytłaczającej większości zgłaszających się; żywioł dał o sobie znać np. blokując próby budowania Kodeksu Animatora (podczas obrad grupy roboczej poświęconej odpowiedzialności); nibyorganizacja – w dość niemrawych próbach wymuszenia powołania Instytutu Animacji oraz – co było gorsze – w mechanicznym zarządzaniu czasem, nierespektującym naturalnej dynamiki dyskusji; ewidentnie przeciwskuteczną stroną przeorganizowania NieKongresu było przesunięcie w ostatniej chwili wizyty Ministra, zmienienie jego roli (z moderatora dyskusji z animatorami na polityka przedstawiającego osiągnięcia).
    -nie wydaje się też by sprawdziły się próby zarządzania ludycznością, w postaci bardzo śmiesznych opowieści przedzielających sesje.
    Do jasnych stron tego spotkania niewątpliwie należy zaliczyć samo jego zaistnienie. Najprawdopodobniej bowiem autentyczna dyskusja wcale tu nie wygasła lecz – po prostu – w niezbyt sprzyjających warunkach głębiej się schowała, tylko od czasu do czasu wynurzając się na powierzchnię ogólnego dyskursu niekongresowego. Dla mnie osobiście ważne było, że wiele osób dzierży wysoko etosowy sztandar animacji i realizuje się jako podmiotowe jednostki, które potrafią niezależnie myśleć i posiadają niezależne opinie, których nie boją się wypowiadać.
    W jakim stopniu Nie Kongres w takiej formule organizacyjnej spełnił założone cele – trudno w tym momencie orzekać. Moja HIPOTEZA i zarazem nadzieja byłaby taka, iż wywoła on wtórną falę refleksji i działań, poruszy środowisko, uświadomi mu jego własną moc, przyczyni się do kształtowania jego tożsamości – raczej zresztą grupowych niż zbiorowej, ale też, iż uświadomił Uczestnikom te czynniki, które mogą środowisko animatorów rozsadzać i degenerować od środka.
    Można mieć nadzieję, doceniając wysiłek zorganizowania NieKongresu, iż organizatorzy będą potrafili wyciągnąć naukę z popełnionych błędów i że następne spotkanie animatorów lepiej będzie odzwierciedlało wolnego ducha animacji.

  5. Piotr Knaś napisał:

    Opinia Antoniego Bartosza na temat NieKongresu przesłana NCK
    http://www.platformakultury.pl/dyskusja/viewtopic.php?id=366

    Niekongres animatorów uważam za duży sukces jako fakt sam w sobie. Wartości energetyczne stąd płynące są nie do przecenienia. Cenne jest zaangażowanie samego ministerstwa kultury.
    Podstawowe wyzwanie widzę w tym, że zarazem struktury państwowe mylnie wpisują zjawisko animacji, jaka się dziś objawia (ale i nie tylko dziś, bo źródła animacji w Polsce są piękne i mocne) wyłącznie w ramy instytucji kultury lub organizacji pozarządowych. Otóż animacja, z wieloraką rolą, jaką spełnia i jaką wciąż wymyśla w różnych kontekstach, jest tkanką podstawową, która niestety nie mieści się w ramach obecnych dyskursów. To poniekąd czwarta siła (jeśli przyjąć za ministrem Zdrojewskim, że trzy są filary kultury – szkoły artystyczne, infrastruktura oraz przygotowana publiczność), tyle że jest to siła zapoznana. Krótko mówiąc obecny system jej nie czyta. A to właśnie ta czwarta siła buduje więzi, porozumienia oddolne, sensy codzienne. Nie to, że inni tego nie robią, animacja jednak ma zupełnie inny i niebywały, można powiedzieć rewolucyjny potencjał.
    Stąd tak mocny postulat, który dało się słyszeć z wielu stron na niekongresie, żeby – w pracy z ministerstwem – uzgodnić wartości podstawowe i pojmowanie animacji, która nie jest dopełnieniem, ale zjawiskiem osobnym, sposobem, energią, które wymykają się obecnemu pojmowaniu kultury i obecnym strukturom.

  6. Piotr Knaś napisał:

    Relacja z NieKongresu Leszka Miłoszewskiego z Regionalnego Ośrodka Kultury w Bielsku-Białej
    http://www.rok.bielsko.pl/pobierz.php?id=category_wydawnictwa_1298019345_1402478646_140247882850169

Skomentuj